+48 604 885 311 wilkakora.jelonek@wp.pl

Moje Świadectwo

Historia ta jest związana z moją osobą, nazywam się: (Wacław Kaczor – jestem autorem tej strony),  to będzie tylko skrót tego co przeżyłem w swoim życiu.

Jeżeli chcą Państwo uwiarygodnić to świadectwo, to jest  także  zamieszczone  w kcsiążce pt: „Żyję dzięki Vilcacorze”   dr.Romana Warszewskiego

lub artykuł, który został opublikowany w czasopiśmie „Vilcacora – żyj długo” w maju 2000 roku na mój temat. ( jest w tym jeden błąd Redakcji odn. chemioterapii, której nie miałem! )

Są pierwsze dni stycznia 2000 roku, trudno byłoby taką datę zapomnieć… zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy gardła, z przerzutami na oba węzły chłonne. (22 i 28 mm.) Wykryłem go całkowicie bez większych objawów… To była pierwsza niedziela tego pamiętnego roku 2000. Mroźna pogoda, w samo południe udałem się z żoną na spacer, było piękne słońce , sucho i przyjemnie. W pewnej chwili zakasłałem i na chusteczce widziałem mikroskopijny punkcik żywej krwi…(taka kropka, jak by ktoś dotknął długopisem). To mnie zaniepokoiło, i powiedziałem do żony : przerywamy spacer, jedziemy do szpitala na badanie gardła. Natychmiast zbadał mnie lekarz i oświadczył : gardło nacieczone prawdopodobnie nowotworem, jest bardzo groźnie…zostaje Pan na oddziale ? pytał lekarz. Zgodziłem się natychmiast. *(tak zostają wykryte dość często nowotwory, bez większych objawów, bólów, są już w dużym stopniu rozwoju, i jest za późno na operację… Był to rak złośliwy – płaskonabłonkowy – „carcinoma” Przebywałem wówczas na oddziale Laryngologii w Poznaniu w szpitalu im. Fr. Raszei. Rak nie nadawał się do operacji – naciekał na całą tylną część gardła. Nie mogłem skorzystać z chemioterapii ponieważ , wcześniej miałem usuniętą nerkę, a w roku 1998 raka pęcherza …. W rezultacie usunięto mi cały pęcherz, nowotwór zaczął naciskać na jamę brzuszną. To było dodatkowo groźne! Ten rak gardła, który się szybko pojawił (po półtora roku po usunięciu pęcherza) wynikał zapewne z wcześniejszych problemów nowotworowych. Pozostało mi jedyne leczenie, metodą napromieniowania w onkologii. Nie miałem wyjścia i poddałem się napromieniowaniu. Na skutek tego napromieniowania cierpiałem w wyniku skutków ubocznych. Zacząłem nagle chudnąć, zgubiłem w pierwszym miesiącu 20 kg, a docelowo 30 kg.wagi ! Byłem tak słaby, miałem obrzęk gardła, który powodował że nie mogłem połykać własnej śliny…

…myślałem, że skończę z głodu…

Miałem wielkie szczęście, w tym samym czasie przebywał właśnie w Polsce salezjanin śp.Ojciec Edmund Szeliga, (przybył z  dalekiego Peru z końcem 1999r.do Polski z rewizytą)  na zaproszenie polskich lekarzy, po wielu latach, konkretnie po 60-iu latach nieobecności w Ojczyżnie.   

Ojciec Edmund Szeliga, wzbudzał w tym czasie w świecie sensację, ponieważ odkrył tzw. „święte złoto Inków”, czyli Vilcacorę, zioła, które leczą raka! ( ale nie tylko, inne choroby także)  Stwierdziłem, że muszę wykorzystać wiedzę misjonarza, którą odebrałem w tym   czasie, jako swoją szansę i zesłaną mi opatrzność Bożą… Zamówiłem  z Peru przepisaną dla mnie kurację – różne zioła i preparaty jak: Vilcacorę  – (w Peru obowiązuje także nazwa Vilcacory : Uńa-de-Gato)  – kora do sporządzania wywarów do picia , a także  extrakty z Vilcacory w kapsułkach. Były w kuracji jeszcze inne zioła :  Manayupa,  Hercampuri,  Flor-de-Arena,  Graviola,   Sangre-de-Drago  i  Maca     ( w kapsułkach i żywica).                                                               

Odnośnie Vilcacory to  sam zadecydowałem o wielkości zażywanych dawek, które znacznie zwiększyłem. Stosowałem trzykrotną dawkę od zalecanych, właśnie extraktów z Vilcacory w kapsułkach. (oprócz picia wywarów z Vilcacory 3 szklanki dziennie)  Nie bałem się żadnych skutków ubocznych, oraz przedawkowania. Posiadałem już wówczas wiedzę, na ten temat. W jednej z książek, które swego czasu czytałem,  pewien lekarz z USA dr Fhilip Steinberg, opisywał walkę z ciężką chorobą – rakiem nerek, potem pęcherza oraz o nawrocie swojej choroby. Miało to miejsce na początku lat 90-tych. Ja znajdowałem się w podobnej sytuacji, jak ten wymieniony doktor. Jego przyjaciele lekarze nie potrafili mu pomóc, dlatego postanowił sięgnąć po VILCACORĘ ! Zastosował bardzo duże dawki, gdyż zbadano już wcześniej, że zioła Vilcacory  nie wykazują toksycznych właściwości. Szybko zupełnie wyzdrowiał, i w związku z tym od 1993 roku, zajął się osobiście leczeniem chorych z problemami nowotworowymi, wykorzystując w leczeniu Vilcacorę. Uważał, że nie ma czasu na czekanie. Stosował często 3 do 5 razy większe dawki ekstraktu niż zostało to powszechnie zalecane.   Okazało się że badania w licznych Instytutach Naukowych na świecie nad dużymi stężeniami Vilcacory w leczeniu raka dają świetne wyniki i nie mają żadnych skutków ubocznych ! (czy trzeba było coś więcej ?) Trzeba było całkowicie „przemeblować swoje życie i pożegnać się z wieloma przyjemnościami ! ” (jak się póżniej okaże bardzo wątpliwymi przyjemnościami…)                                                                                                                              

W roku 2004  potwierdził to swoimi badaniami nad  ekstraktem z Vilcacory –  warszawski botanik :  prof.dr.hab.Mieczysław Kuraś z U.Warszawskiego.  (badał wyłącznie  extrakty z  Vilcacory!)  Ważne : Oryginalne zioła, które pochodzą z Peru  powinny być nabywane tylko z Państwowych Laboratoriów, gdzie  jest kontrola sanitarna, i oczywiście nabywa się te  odmiany Vilcacory,  które są uznane za lecznicze, mają Certyfikat, a są to tylko 2-ie odmiany !   –  ( spośród blisko 70 różnych odmian Vilcacory w samym tylko Peru !)                  

Vilcacora ma także nazwę w Peru: Uńa-de-Gato- oraz: Uńa de Gato-extracto” (w języku polskim nazywamy ją Wilkakorą. )  ( zdecydowana większość Vilcacory i ich odmian to w Peru  ”czarny rynek”  – Obszerny materiał i foto z pełnymi workami różnej postaci Vilcacory, gdzie na każdym wolnym skwerze w Limie tubylcy czekają na turystów – pokazano w książce  :  „Ziołolecznictwo Amazońskie i Andyjskie”  i ostrzegają autorzy się przed ich nabyciem.                         

Nie było czasu, żeby czekać, nie miałem nic do stracenia

Stwierdziłem, że skoro dr Steinberg nie miał czasu i  leczył się tym ziołem z Peru, w dużych dawkach, postanowiłem postąpić podobnie. Na pewno byłem jednym z pierwszych pacjentów w Polsce w tym czasie, który przyjmował tak dużą dawkę Vilcacory w extraktach  w kapsułkach,  ale także piłem wywary z Vilcacory). Równocześnie przyjmowałem inne zioła, które już wymienłem w kapsułkach.                                                                                                                

Wkrótce  ukazały się w Polsce wspaniałe książki pt. ”Bóg nam zesłał Vilcacorę” „ Vilcacora leczy raka”,  oraz  „ Ojciec Nadziei”   a szczególnie kompendium wiedzy i wspaniale opracowana książka p/t :  „Ziołolecznictwo Amazoński i Andyjskie”  –  o wszystkich ziołach leczniczych z Amazonii. To wydanie zostało opracowane przez całą grupę najwybitniejszych polskich i peruwiańskich naukowców z Instytutów Roślin.  Czytałem  i uczyłem się,  było w nich dużo wiadomości o Medycynie Naturalnej, amazońskich ziołach. Od tego czasu mam duże zbiory książek o zdrowiu i życiu człowieka. Tylko ta wiedza uratowała mi życie! Dowiedziałem się w końcu  jak choroby cywilizacyjne powstają, jaki tryb życia należy prowadzić, a szczególnie odżywiania, co należy zmienić, aby tych problemów w życiu uniknąć. Na pewno nie są to tylko leki, lub tylko zioła, to trzeba tutaj wyraźnie powiedzieć!  To jest walka na wielu frontach, dlatego staram się jak tylko mogę teraz ludziom pomagać i tą drogę wskazać.  Zaznaczam pomagać a nie ich leczyć ! ( od leczenia są lekarze, należy tylko Medycynę  Konwencjonalną wspierać, a nie zastępować )   Ja także korzystałem z tej Medycyny i ją uzupełniałem…)   Pokazuję ludziom chorym wiedzę, w książkach, które dzisiaj w Polsce już są, a napisali je najlepsi naukowcy obecnie na świecie ! np. w moich zbiorach domowych jest kilkadziesiąt książek tylko na temat  :   „Diety w walce z rakiem…”   lub „Chroń i lecz swoje serce” (tutaj zdecydowanie przeważają naukowcy z USA)

 Kiedy w 2004 r. na Uniwersytecie Warszawskim  Pan prof.dr hab. Mieczysław Kuraś , który  po przeprowadzonych badaniach nad ekstraktem z Vilcacory ogłośił, że  :   „Vilcacora w dużych dawkach extraktów  leczy raka ! ”  –  byłem szczęśliwy, że wówczas 4 lata wcześniej podjąłem taką właśnie decyzję !  ( pomimo  nagonki w tym czasie w Polsce na Vilcacorę przez różne środowiska, do których dołączyli także znani w mediach polscy onkolodzy…)  Obszerny artykuł na temat badań nad Vilcacorą, i ten werdykt że :  „Vilcacora leczy raka i są niepodważalne dowody !”   Pana Profesora Kurasia w tym czasie w dużym stopniu skompromitował to środowisko, a niektórych znacznie uciszył, gdyż jak zaznaczył, Pan prof.Kuraś to był  także jeden z ważnych powodów, który zadecydował o  przeprowadzeniu badań nad Vilcacorą w Instytucie… jak zaznaczył :  ”chciałem wiedzieć kto ma rację, wobec tak natarczywych i niewybrednych opinii w mediach na ten temat… Poza tym dwie studentki na moim wydziale napisały prace magisterskie na temat Vilcacory, które miały obie problem w rodzinie z rakiem w sytuacjach beznadziejnych, a jednak te osoby z tych chorób wyszły…” – powiedzial Profesor. ( na mojej stronie w zakładce   „Vilcacora -prof.Kuraś”   jest obszerny skrót  tych badań) 

W  tym miejscu należy dodać, że oprócz ziół fundamentalne znaczenie miał fakt :  zmiana trybu życia, odpowiednia Dieta antynowotworowa (roślinna) – zaprzestanie wszystkich nałogów i złych nawyków!  Bez tego nie byłoby tego wyniku, to trzeba wyrażnie zaznaczyć ! Sam zakup  tylko Vilcacory w dodatku z niewiadomego pochodzenia i tym tylko leczyć raka nie wystarczy! To byłoby zbyt proste…

Dzisiaj po czasie, gdy piszę ten materiał – 19 lat żyję w pełnym zdrowiu stosując odpowiednią Dietę, a także profilaktykę, z piciem Vilcacory – nieprzerwanie 19 lat! ( w dawkach oczywiście zmniejszonych jak zalecał mi kiedyś polski misjonarz) Mamy obecnie w Peru do dyspozycji jeszcze lepsze preparaty roślinne z znacznie silniejszymi extraktami Vilcacory, o znakomitej czystości z Państwowych Laboratoriów Peruwiańskich, Przez ostatnie 20 lat nastąpił olbrzymi postęp technologiczny i naukowy. Do tego mamy w Polsce  znakomite książki najlepszych naukowców  z USA na temat odpowiedniej Diety w chorobach nowotworowych, i innych chorobach,  jakich nie było wcześniej. Dzisiaj są zdecydowanie lepsze warunki, do wspomagania leczenia raka, oraz jest imponująca wiedza na ten temat. Mam tą satysfakcję, że mogę  chorym w tej drodze pomagać, tym bardziej, że od kilkunastu lat współpracuję z peruwiańskimi lekarzami i specjalistami w dziedzinie Fitoterapii. Odbyłem wiele lat temu także szkolenia w Firmie: Andean Medicine Centre w Londynie. W tej Firmie A.M.C. pracowałem na początku jako Dystrybutor – Konsultant peruwiańskich preparatów. Od roku 2002 prowadzę własną Firmę, która proponuje właściwe kuracje, na różne choroby w tym raka. Te kuracje były  opracowane przez polskich i peruwiańskich lekarzy, z udziałem jeszcze jak żył z śp.Ojcem Edmundem Szeligą. Posiadam także Certyfikaty o współpracy z najlepszymi Firmami w Peru, gdzie zamawiam   nadal zioła dla siebie, a także dla moich klientów, którzy na własne życzenie zlecają mi opracowanie stosownych kuracji  na różne schorzenia, jako leczenie dodatkowe.

(samo tylko zażywanie Vilcacory, to będzie stanowczo za mało w walce z rakiem, i to trzeba sobie uświadomić ) !

W odrębnym dziale pt.” Biblioteka”, przedstawiam tylko informacyjnie Państwu kilka wybranych książek . Proponuję Państwu książki, światowego lidera, słynnego badacza w tej dziedzinie profesora dr hab. Collina Campbella z U S A z Katedry Żywienia, ktorą kierował. Przedstawione w książkach informacje, nie dotyczą tylko osób chorych, ale są  wspaniałym drogowskazem dla wszystkich. Profesor Collin Campbell z USA, nazwany został Einsteinem XXI wieku, w dziedzinie zdrowia i życia oraz zdrowego odżywiania człowieka! Odpowiednie pozycje książkowe dołączam do zamówionych kuracji, ale pokazuję wiele książek, jako dowód, że od tego należy zacząć.

 Jest  choroba i jest przyczyna ! Głosi Ojciec Medycyny Hipokrates i miał racje !

“Moja życiowa droga.

Nie pamiętam, ile razy, ale na pewno przebyłem w swoim życiu kilkanaście operacji. Dotyczyły one bardzo ważnych narządów w obrębie jamy brzusznej. Amputowano mi 2 ważne narządy. Ponadto dwa razy chorowałem na nowotwory. Byłem leczony przez Medycynę Konwencjonalną, która w pewnych momentach i okolicznościach ratowała mi życie, ale do końca niestety nie wyleczyła… Zabrakło najważniejszego ogniwa : Uzupełnienie leczenia, o którym piszę czyli : zmiana odżywiania, zaprzestanie złych nawyków i  nałogów (które to doprowadziły do tych chorób!)  oraz dobroczynnych kuracji ziołowych, które powinny być już w profilaktyce znacznie wcześniej…

Mogę potwierdzić że i tak miałem w życiu dużo szczęścia… W 1975 roku stwierdzono u mnie wrzody żołądka, na które chorowałem kilka lat. Dolegliwości nie ustępowały i leczenie nie przynosiło skutku. Miałem już podpisaną zgodę na operacje, chciano mi amputować 2/3 żołądka. Jednak w tym szpitalu, spotkałem człowieka zajmującego się naturalnymi metodami leczenia i go posłuchałem. Powiedział mi co mam zrobić. Wypisałem się na własną prośbę…  Po kilku tygodniach okazało się że dolegliwości ustąpiły zupełnie, wrzody się zagoiły, powstała tylko blizna na dwunastnicy, i byłem zupełnie wyleczony z tej choroby… Zastosowałem „medycynę ludową” i od tamtego czasu, nigdy już nie miałem problemów z żołądkiem. Było to ponad 40 lat temu…

Dzisiaj wiem, dlaczego w życiu chorowałem na tak wiele chorób : raka 2x,  zawał serca, miałem kilka razy „stentowanie tętnic”,  wrzody, wszystko ciągnęło się za mną z prostej przyczyny : Mój tryb życia, którego prowadziłem przez wiele lat tylko sprzyjał w powstaniu tych chorób ! Podczas mojego leczenia nikt mnie nie pytał, jaki tryb  życia prowadzę,  specjalnie się tym zagadnieniem nie zajmowano w tamtych czasach… Pytano wprawdzie czy w rodzinie ktoś chorował na raka itd… i łączono to z uwarunkowaniem genetycznym… a zwłaszcza jak oświadczyłem że  zmarli   : Mój dziadek lat 58, ojciec lat 57,   brat lat 48.   Odeszli z tego świata na raka i choroby serca, zbyt wcześnie , to lekarze łączyli to z genetyką…

Tymczasem z książek, które napisali znakomici naukowcy z USA dowiedziałem się, że niekoniecznie musi to być genetyka, znacznie częściej nazywa się to :„przenoszeniem złych tradycji rodzinnych ! ”… i to była prawda !

 W naszej rodzinie  wszyscy odżywialiśmy się nieprawidłowo, i do tego mieliśmy złe nawyki i nałogi… Moi bliscy umierali na raka i zawały serca i mnie te choroby także nękały. Stało się tak ponieważ  nikt im nie powiedział, że fundamentalne znaczenie ma : zmiana trybu życia.  Choroby cywilizacyjne znikąd nie powstają. Przy złym niestety trybie życia, droga do zdrowia jest zamknięta… Moi najbliżsi  w/w   byli leczeni przez lekarzy, którzy stosowali Konwencjonalną Medycynę, dostawali leki,  a mimo to mieli zawały, nowotwory, których nie wyleczono… Podawanie tylko samych leków i operacji nie pomogło, leczono ich przez kilka miesięcy, i w  końcu walkę z chorobą przegrali…  

  Także w rodzinie mojej żony, zmarło najbliższych pięć osób: ojciec, trzy siostry, i szwagier. Wszyscy zmarli zdecydowanie przedwcześnie na raka , a 3 osoby miały oprócz raka – zawały serca. Leczono ich tak jak wszystkich – konwencjonalnie, tak jak moją rodzinę stosując: chemioterapię, radioterapię, operacje… Wszystkie osoby stosowały się dokładnie do zaleceń lekarzy. Przekonali byli że leki, które im zapisywano będą wspaniałym środkiem na wyzdrowienie i nic więcej nie potrzeba…. Żadna z tych osób, nie widziała potrzeby, aby na własną rękę dokonać zmiany w swoim życiu. Każda z tych wymienionych osób nie przeżyła więcej jak rok od momentu zdiagnozowania choroby, czyli raka…. Gdy policzę swoich bliskich to było to w mojej i mojej żony – najbliższej rodzinie 8 osób – ja byłem 9-ty!  Z całą pewnością z spośród tych 9-iu osób miałem najgorsze rokowania i najbardziej obciążoną przeszłość. Więc dlaczego ja ?   Odpowiedź jest prosta : zrobiłem znacznie więcej od nich !  Otóż mój instynkt, lub moja podświadomość podpowiadała mi: „walcz, rób coś z sobą !” Więc zacząłem kupować książki, czytać, uczyć się, i co ważne wszystko wykonywałem sam ! A więc  : gotowałem posiłki, wyciskałem soki, robiłem różne sałatki, piłem zioła i stosowałem organiczne suplementy, medytowałem, modliłem się, gimnastykowałem, kupiłem domowy rowerek na którym ćwiczyłem, i walczyłem ! (moja rodzina była w tym czasie załamana, otrzymała 2x poufną wiadomość, że nie mają się co łudzić, że nie mam wielkich szans na przeżycie…( do tego ta utrata 30 kg. wagi, i wygląd jak z „Oświęcimia”…                  Jakże pokrętny bywa czasem los i  sama Natura… Ja pokonałem raka, przeżyłem od tego czasu blisko 20 lat w zdrowiu, a moich lekarzy, którzy tak wyrokowali… już na świecie nie ma, pomimo, że byli młodsi wiekiem ode mnie i bez takich obciążeń jak ja. Odeszli nagle…               

Dzisiaj mam w  swoich zbiorach ponad 300 wspaniałych książek, które przez ten czas ( 20 lat) zakupiłem, przeczytałem, wzbogaciłem wiedzę o życiu i holistycznym podejściu do zdrowia. Większość zaleceń wykonałem. Obecnie mamy do dyspozycji jeszcze lepsze książki,  które się ukazują w naszym kraju, bo Nauka idzie do przodu,  to jest prawdziwe bogactwo wiedzy, z której staram się na bieżąco korzystać.

“Człowiek nie żyje tylko po to aby jadł, – je po to aby zdrowo żył !„

Leczenie holistyczne to nie tylko leki, ale bierze w nim udział cały człowiek a więc : ciało – umysł – duch – czyli w skrócie mówiąc człowiek to : n prawdziwy „CUD” ! A w naszym życiu cuda się naprawdę zdarzają, tylko czasem trudno w nie uwierzyć, lecz …
Cud nie stoi w sprzeczności z Naturą, tylko z tym, co o Niej wiemy…(św.Augustyn)
Śp. polski salezjanin – ojciec Edmund Szeliga powiedział kiedyś tak :
Medycyna jest jedna! To Medycyna Konwencjonalna wywodzi się z Fitoterapii a nie odwrotnie. Nie podcina się korzeni, na których się siedzi…” Medycyna Naturalna zawsze od zarania dziejów była skuteczna i taką pozostanie, niezależnie od postępu Medycyny Konwencjonalnej. Te dwie metody leczenia się wzajemnie nie wykluczają, tylko doskonale uzupełniają !”
Nie można dzielić sposobów leczenia, na metody konwencjonalne i niekonwencjonalne. Medycynę Naturalną nazywa się obecnie metodą „niekonwencjonalną” dlaczego? Przecież to w Medycynie Naturalnej dowiadujemy się od naukowców, jaka jest przyczyna ! Obecnie doszło już do takiego absurdu, że prawie żaden lekarz nie przepisze nam żadnych ziół…(nawet się już lekarzy o tym nie uczy…) powiem więcej : walczy się z metodami naturalnymi w leczeniu wielu schorzeń, a lekarze czasem robią sobie drwiny i wyszydzają naturalne metody, ( Vilcacorę także) wiem to od moich klientów, którzy się żalą … Przecież wiele dzisiaj leków jest robionych na bazie z wyciągów z roślin leczniczych…
Ja w swoim życiu miałem do czynienia zarówno z medycyną konwencjonalną, a także naturalną. Mogę powiedzieć że korzystałem zarówno z jednej jak i z drugiej opcji.
Należy przyznać, że w chorobach nowotworowych, będą i takie przypadki, które mimo wszelkich wysiłków swoją walkę przegrają… RAK jest to choroba nieobliczalna, czasami jest bardzo zaawansowana… Pomimo coraz lepszych leków i najnowszych terapii leczenia, które dzisiaj Medycyna skuteczniej potrafi leczyć, to jednak nie wszystkim jest w stanie pomóc… Statystyki są przerażające… Co roku chorych przybywa, ale co gorsze, coraz młodszych ludzi. O statystykach lepiej nie wspominać…W wielu przypadkach choroba pojawia się dosłownie w ostatniej chwili, w dużym stopniu zaawansowania. Często w takich sytuacjach nie ma szans na wyleczenie, jedynie można walczyć o to, aby spowolnić działanie tych procesów, złagodzić dolegliwości, przedłużać życie…. W przypadku choroby raka można zrobić wszystko i tą walkę przegrać… Z tym musimy się liczyć. Uważam jednak, że warto wykorzystać wszystkie dostępne środki i możliwości. Każdy dzień wówczas w naszym życiu staje się bowiem bardzo ważny, a zdarzają się cudowne uzdrowienia. Takim przypadkiem jestem sam, z całą pewnością.
W każdym przypadku w walce z rakiem i chorobami serca, nie należy się poddawać i należy podejmować walkę na wszystkich możliwych frontach, bo życie jest bezcenne i mamy je tylko raz dane… Musimy sami w nasze życie wprowadzić wiele zmian, nie możemy liczyć tylko na to, że „ktoś lub coś” zrobi to za nas…Wiele ludzi kupiło (szukając w Internecie po cenach) tanią Vilcacorę w stadium zaawansowanego raka i potem głosiło że : „Vilcacora nie pomogła”…a co o tym raku i Vilcacorze w ogóle wiedzieli? Naprawdę wielu ludziom za żadne skarby świata pomoc nie można :

Nie chcą nic czytać książek, i nie chcą żadnych zmian! Chcą tylko cudownych leków…

Mogę powiedzieć z mojego życia : trzy razy spotkałem się z wyrokiem śmierci. Nie mogłem się pogodzić, chciałem koniecznie żyć, swoje życie powierzyłem Bogu, oraz poznanym życzliwym mi ludziom. Należę do ludzi walecznych, Zawsze wyrażałam chęć walki, byłem przekonany i wierzyłem, że pokonałam swoje choroby. Uparłem się że muszę wygrać z daną chorobą i to mi się w tamtym czasie udało. W mojej całej historii życiowej bardzo przykro jest mi to powiedzieć, ale żaden z leczących mnie lekarzy nigdy nie zapytał jaki prowadzę tryb życia, jak się odżywiam, czy mam jakieś osobiste problemy, czy mam nałogi, stres itd… Nikogo to nie interesowało, kilkanaście razy przebywałem w szpitalach, miałem wiele różnych operacji. Zawsze sobie zadawałem pytanie dlaczego? Dlaczego nikogo nie interesuje, skąd te choroby się u mnie biorą, i jak powstały … Pomimo, że Medycyna nie przywiązuje większej uwagi do tych zagadnień, które tutaj opisałem, to nie oznacza, aby z niej rezygnować, lub namawiać kogokolwiek do rezygnacji z niej, lub zamienić leczenie na inne. Nie wolno tego robić. To byłoby szaleństwo ! Są zabiegi operacyjne, które ratują życie, i tego także doświadczyłem. Dobrze się stało, że robiłem coś więcej i to właśnie przyniosło mi sukces, którym wszystkim chorym z całego serca życzę i polecam uzupełniającą wiedzę. Wiem, jak to trudno ludziom przychodzi, agresywne reklamy w mediach „mamią” ludzi, że wystarczy zakupić „cudowny lek”. Radzę jednak zacząć od czytania ulotki „skutki uboczne”…

Na te pytania odnalazłem odpowiedź dopiero, po wielu latach, kiedy po raz pierwszy w naszym kraju ukazały się książki, uważane za światowe „ Bestsellery” wśród nich wydania wybitnego naukowca naszych, czasów prof. Collina Cambella z USA. (pokazane w dziale ( „Biblioteka” ) Ten naukowiec wykonał badania przez ostatnie 4 dekady na wszystkich kontynentach świata ! Napisał w swych książkach dosłownie o wszystkim co powinniśmy wiedzieć … nawet i to, o czym nikt nie chce pisać, albo że jest również i taka wiedza, jaką zatytułował w jednej z swych książek : „Ukryta prawda”…

Liczba zachorowań na raka w statystykach

Przyglądając się statystykom z ostatnich 30 lat osoby je badające, w tym wielu naukowców stwierdziło, że jak w taki sposób będziemy prowadzić tryb życia i odżywiania jak obecnie, to w roku 2030 ponad 90% osób, zachoruje na raka. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, opublikowała w 2017 r., że 18 milionów Europejczyków, zachorowała na nowotwory złośliwe.

Wśród wszystkich chorych 90% stanowią chorzy na raka oraz choroby serca. Ma to bezpośredni związek z nieodpowiednim odżywianiem i złym trybem życia. Spożywamy bowiem za dużo: soli, wyrobów z białej oczyszczonej mąki (bez błonnika) cukru, słodyczy, słodkich napojów, fast-foodów. Do tego dokładamy sobie codziennie produkty zwierzęce i to głęboko przetworzone i nafaszerowane konserwantami tzw. „gotowce” . Nie bez znaczenia są również używki wśród nich, przede wszystkim : nadmiar alkoholu, palenie tytoniu, narkotyki, zanieczyszczenie środowiska, brak ruchu, stres… (większość ludzi tak własnie żyje, w tym tempie jakie dzisiaj mamy…więc nie ma co się dziwić… Natomiast o swoim „samochodziku” którego prawie każdy już posiada, wiemy, że musi się znaleźć czas na : wymianę : filtrów, klocków hamulcowych, klimatyzacji, wymianie oleju i opon na zimę itd… Taką świadomości już mamy…)

O profilaktyce ludzie nie myślą, nikomu nie przyjdzie dzisiaj do głowy, aby prowadzić zdrową Dietę, pić profilaktycznie zioła, oczyścić z toksyn organizm, wzmocnić system odporności, kupić dobrą książkę i zdrowo się odżywiać i wiele w swym życiu zmienić, aby naprawdę cieszyć się zdrowiem… Dowodem na to co piszę, niech będzie i to, że przez ostatnie blisko 20 lat swojej pracy, gdzie staram się ludziom pomagać, w licznych rozmowach, ani jedna osoba nie pytała o te właśnie wielkie problemy, tylko o Vilcacorę… Proszę mi wierzyć, nie chcę nikogo z Państwa wprowadzać w błąd, a także łudzić nadziejami, wręcz przeciwnie z całą moją stanowczością powiadam każdej chorej osobie mówię więcej o tych zmianach jak o ziołach że:

„ Jeśli obecnie wystąpiły problemy zdrowotne, np. jest już choroba jak : rak, czy zawał serca, lub inne, – to jak nie zmieni się tryb życia i odpowiedni sposób odżywiania, to w Naturze nie ma prawa zmienić się NIC ! i nie pomoże tutaj żaden lek a także Vilcacora… pomimo, że jest to odpowiednia odmiana, która uważana jest za jedną z najwspanialszych roślin na świecie… Na to potrzeba przede wszystkim po pierwsze : czasu, a także wiele działań i zmian równocześnie. I trzeba być tego świadomym.

Powtórzę teraz przesłanie Alberta Einsteina, które często przywołuję :
szaleństwem jest robić w życiu ciągle to samo i oczekiwać różnych rezultatów…”

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych i jestem zawsze do Państwa dyspozycji.
Ps. Dla informacji podaję, że konsultacje ze mną nic Państwa nie kosztują… Mam czas dla wszystkich ! wystarczy zadzwonić ( 604-885-311 ) a jeszcze bardziej polecam zapoznać się z całym moim materiałem na stronie Internetowej:

www.waclaw-kaczor.pl

Autor : Wacław Kaczor