+48 604 885 311 kontakt@waclaw-kaczor.pl

Świadectwo

Przypadek złośliwy – nieoperacyjny


Historia ta jest związana z moją osobą, nazywam się ( Wacław Kaczor ), to będzie tylko skrót tego co przeżyłem. Jeżeli chcą Państwo zapoznać się z całością zachęcam do przeczytania książki pt: „Żyję dzięki VILCACORZE” lub tekstu, który został opublikowany w czasopiśmie „Vilcacora – żyj długo” w maju 2000 roku.

Na początku stycznia 2000 roku, zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy gardła, z przerzutami na oba węzły chłonne. Był to rak płaskonabłonkowy – carcinoma.pl, wielkości 22 i 28 mm. Przebywałem na oddziale laryngologii w Poznaniu w szpitalu im. F. Raszel. Rak nie nadawał się do operacji – naciekał na całą tylną część gardła. Nie moglem skorzystać także z chemioterapii, dlatego, że wcześniej miałem usuniętą nerkę, a w roku 1998 raka pęcherza. W rezultacie usunięto mi cały pęcherz i prostatę, nowotwór zaczął naciskać na jamę brzuszną. Ten rak gardła, który się szybko pojawił wynikał z wcześniejszych problemów nowotworowych. Jedyne pozostało mi leczenie, metodą napromieniowania. Nie miałem wyjścia. Jednakże cierpiałem potem w wyniku skutków ubocznych. Zacząłem nagle chudnąć, zgubiłem w pierwszym miesiącu 20 kg, docelowo 30 kg. Byłem taki słaby, nie miałem siły połykać własnej śliny. Sądziłem i już

…myślałem, że skończę z głodu…

Na szczęście w tym samym czasie przyjechał do Polski z Peru, po wielu latach, ( konkretnie po 65 latach ), polski misjonarz, salezjanin śp.o.Edmund Szeliga.

Ojciec Edmund Szeliga, wzbudzał sensację, ponieważ odkrył tzw.„święte złoto Inków”, czyli Wilkakorę, zioło, które leczy raka. Stwierdziłem, że muszę wykorzystać wiedzę misjonarza, swoją szansę i opatrzność boską. Zamówiłem różne zioła i preparaty z Peru Una-de-Gato. Sam zadecydowałem o wielkości zażywanych dawek. Stosowałem trzykrotną, nie bałem się żadnych skutków ubocznych, ani przedawkowania. Posiadałem wiedzę, od jednego z uczonych z USA dr Steinberga, który sam borykał się z rakiem i wyleczył go Wilkkorą. Używał tylko i bardzo dużych dawek i stosował dietę. W tym okresie, ukazały się w Polsce książki pt.”Bóg nam zesłał Vilcacorę”, „ Vilcacora leczy raka”, dodatkowo zakupiłem książkę pt.” Ojciec Nadziei” a także „Ziołolecznictwo Amazoński i Andyjskie”. Zacząłem przeglądać, było w nich dużo wiadomości o Medycynie Naturalnej i amazońskich ziołach. W jednej książce pewien lekarz z Ameryki z USA dr Fhilip Steinberg, opisywał walkę z ciężką chorobą rakiem nerek, potem pęcherza oraz o jej nawrocie. Miało to miejsce na początku lat 90-tych. Ja znajdowałem się w podobnej sytuacji, jak wymieniony doktor. Jego przyjaciele lekarze nie potrafili mu pomóc, dlatego postanowił sięgnąć po VILCACORĘ. Zastosował bardzo duże dawki, gdyż zbadano, że zioło to nie wykazuje toksycznych właściwości. Szybko zupełnie wyzdrowiał, nie było u niego żadnego śladu choroby i w związku z tym od 1993 roku, zajął się osobiście leczeniem chorych z problemami nowotworowymi, wykorzystując Vilcacorę. Uważał, że nie ma czasu na czekanie. Stosował często 3 do 5 razy większą dawkę ekstraktu niż zostało to zalecone. Doszedł do bardzo niesamowitych wyników, okazało się że jego działanie i badania nad dużymi stężeniami tej rośliny w leczeniu choroby daje świetne wyniki. Oryginalne zioła pochodzą z Peru ich oryginalna nazwa to Una-de-Gato. My w języku polskim nazywamy ją Wilkakora.

Nie było czasu, żeby czekać, nie miałem nic do stracenia

Stwierdziłem, że skoro dr Steinberg nie miał czasu i wyleczył się tym ziołem z Peru, postanowiłem postąpić podobnie. Na pewno byłem jednym z pierwszych pacjentów, którzy przyjęli tak ogromną dawkę Wilkakory. Zaznaczam, że przyjąłem trzykrotnie wyższą, niż miałem zaleconą. To tak zwane „dawki uderzeniowe”. Odczuwałem podczas zażywania tylko pozytywne efekty. Wilkakora nie ma żadnych skutków ubocznych a tylko pozytywne. Kiedyś w 2004 r. spotkałem się na Uniwersytecie Warszawskim z prof.dr hab. Mieczysławem Kurasiem, który podczas prowadzenia badań na temat raka i ekstraktów z Wilkakory, potwierdził tylko to, co przeżyłem na własnej osobie, że jedynie ta kuracja uderzeniowa pozwoliła mi wyzdrowieć. Wraz z nią stosowałem również inne zioła i odpowiednio się odżywiałem. Nie do pomyślenia jest, żeby w naszym kraju na naszym rynku nie było polskich książek, które wspominałyby tą cudowną roślinę leczącą raka. Od 20 lat za to w USA, można kupić piękne wydania o tej roślinie, pochodzącej z dalekiego Peru. Żaden z lekarzy jednakże nawet o nich nie wspomniał. W odrębnym dziale pt.” Biblioteka”, przedstawiam Państwu kilka wybranych tytułów. Zwracam uwagę na to że był to rok 2000. W chwili obecnej unowocześniam moją stronę internetową, a mamy rok 2018. W związku z tym powstały nowe światowe dzieła związane z peruwiańską rośliną. Proponuję Państwu książki, lidera światowego, słynnego badacza w tej dziedzinie profesora dr hab. Collina Campbella z U S A. Znaleźć je można także w mojej „Bibliotece”. Przedstawione w książkach informacje, nie dotyczą tylko osób chorych, ale mogą być wspaniałym drogowskazem.

Profesor Collin Campbella z USA, nazwany został Einsteinem XXI wieku, w dziedzinie zdrowia i życia oraz zdrowego odżywiania człowieka! Postanowiłem podejść do tematu holistycznie. Ponieważ jestem osobą wierzącą oraz praktykująca, modliłem się codziennie, starałem się zdrowo odżywiać, piłem świeże soki, jadłem warzywa, szczególnie te zielone – krzyżowe do których należą: brokuły szpinak, jarmuż, cebula, czosnek, kapusta, seler, buraki, por i wiele innych. W okresie zimowym przez około 9 miesięcy w roku, spożywam te warzywa w postaci mrożonek Zwracam jednak uwagę na to, aby pochodziły ona z firmy Hortex. Firma ta zakupując warzywa do mrożonek zwraca uwagę na to, aby nie były nawożone. Często sięgałem po ryby, które gotowałem sobie na parze. Przestałem zupełnie jeść mięso, zwłaszcza czerwone, ponieważ proteinami tego mięsa żywią się komórki rakowe. Co piłem? Przede wszystkim podstawą moich napojów, były wywary z ziół zwłaszcza z Wilkakory, do tego zażywałem kapsułki z jej ekstraktem. Żeby uzupełnić całą kurację przyjmowałem inne zioła. Wśród nich była Graviola, Tahuari, Sangre de Drago, Maca. Ponieważ straciłem dużo kg to właśnie Maca i sok z NONI dodały mi ponownie sił. W moim jadłospisie pojawiły się także takie zioła jak: Manayupa, którą znano już 5 tys.lat temu. Innym z ziół, które miało oczyścić moją wątrobę był Hercampuri. Dodatkowo stosowałem wywary z zioła Flor de Arena, dzięki któremu mogłem pozbyć się wszelkich toksyn i oczyścić swój organizm. Większość ziół występuje w formie kapsułek, ale można także nabyć je w postaci sypkiej, do parzenia wywarów.

Po takiej drastycznej kuracji na pozytywne efekty nie czekałem długo. Po około 5 miesiącach po zdiagnozowanym wcześniej nie operacyjnym guzie nie było śladu. Zniknęły problemy z węzłami chłonnymi. Badający mnie lekarze byli mocno zaskoczeni osiągniętym efektem. Stale zadawano mi pytanie, jak to się mogło stać? Nie ma żadnego śladu? Nie ma żadnej blizny…!. W tej chwili mogę powiedzieć, że od momentu kiedy zachorowałem i wyzdrowiałem minęło już 18 lat. Od tego czasu codziennie w celach profilaktycznych, piję po 2 szklanki dziennie wywaru z zioła Una de Gato, czyli Wilkakory oraz zażywam również profilaktycznie od 1 do 2 kapsułek ekstraktu z Wilkakory. Stosuje inne rodzaje ziół w kapsułkach w dawkach nieco mniejszej. Stworzył dla mnie tą kurację misjonarz o. Edmund Szeliga. Podstawą całości jest zdrowe odżywiania się. Codziennie piję tran, spożywam świeżo mielone siemię lniane z kilkoma pestkami Moreli, posiadające w swoim składzie Omega 3 i witaminę B 17. Oczywiście mój jadłospis, to bogaty bukiet świeżych owoców i warzyw, wyciskane zielone soki szczególnie w okresie wiosennym oraz Latem. W tych zielonych częściach rośliny znajduje się chlorofil – nazywany inaczej zieloną krwią z liści warzyw. Całkowicie zrezygnowałem z żywności pochodzenia zwierzęcego. Od wprowadzenia tych zmian w swoim życiu, jestem zdrowy, bardzo dobrze się czuję. Od wielu lat nie mogłem uporać się z różnymi dolegliwościami. Jestem po wielu zabiegach operacyjnych mam, poważnie okaleczony organizmu ponieważ przeszedłem dodatkowo zawał. Cztery razy miałem stentowane tętnice. Dodatkowo wiele jeszcze innych zdrowotnych problemów.

Moja życiowa droga.

Nie pamiętam, ile ale na pewno przebyłem kilkanaście operacji. Dotyczyły one bardzo ważnych narządów. Amputowano mi nerkę, pęcherz, prostatę. Ponadto dwa razy chorowałem na nowotwory. W tym przypadku zostałem wyleczony przez lekarzy stosujących konwencjonalną medycynę. Doskonały chirurg usunął mi raka z pęcherza. Niestety, tylko przez kilkanaście miesięcy byłem zdrowy. Po tym okresie okazało się że rak jednak powrócił. Cały ten zabieg operacyjny oraz amputacja narządu razem z  guzem nie dała mi wyzdrowienia. Zostało usunięte jedynie ognisko choroby a sama choroba nadal pozostawała w organizmie. Zrozumiałem że ingerencja chirurgiczna w ogóle nie leczy. W takich sytuacjach należy znaleźć inny sposób. Tyle przebytych chorób, to wiele jak na jednego człowieka. Z drugiej strony mogę potwierdzić że i tak miałem w życiu dużo szczęścia. Już w W 1975 roku stwierdzono u mnie wrzody żołądka, miałem podpisaną zgodę na operacje, chciano mi amputować część organu. Jednak w tym szpitalu, spotkałem człowieka zajmującego się naturalnymi metodami leczenia i go posłuchałem. Powiedział mi co mam zrobić. Po miesiącu okazało się że jestem zupełnie zdrowy i od tamtego momentu, nigdy już nie miałem problemów z żołądkiem. Było to ponad 40 lat temu.

Dzisiaj wiem, dlaczego w życiu chorowałem na tak wiele chorób, raka, zawał serca wszystko ciągnęło się za mną. Mój dziadek, ojciec, brat oraz ja żyliśmy po prostu źle. Nie odżywialiśmy się prawidłowo, przeniosłem złe rodzinne tradycje, nie można więc powiedzieć że choroby panujące obecnie mają swoje uwarunkowania genetyczne. Moi bliscy z rodziny szybko poumierali, byli jeszcze młodzi: dziadek 58 lat, ojciec 57 lat, brat 48 lat. Stało się tak bo nikt im nie powiedział, że trzeba w życiu zmienić swoje złe nawyki. Leczeni byli przez konwencjonalnych lekarzy, mieli zawały, nowotwory. Podawanie tylko samych leków nie pomogło, leczono ich miesiącami, na końcu walkę z chorobą przegrali…. Prof. Stephen Hawking powiedział kiedyś, „Prawda uniwersalna głoszona na przestrzeni 2500 lat od czasu Hipokratesa przez największe autorytety jest ciągle ta sama: każda choroba ma swoją przyczynę!. A prawo wszechświata jest jedno: przyczyny występują zawsze przed skutkami, – nigdy odwrotnie.” Także w rodzinie żony, zmarło najbliższych sześć osób: ojciec, matka, trzy siostry, szwagier. Wszyscy oprócz raka mieli, zawały serca. Leczono ich stosując: chemioterapię, radioterapię, operacyjne. Wszystkie osoby stosowały się dokładnie do zaleceń lekarzy. Przekonali byli że leki, które im zapisywano są wspaniałym środkiem na wyzdrowienie. Żadna z tych osób, nie widziała potrzeby, aby w życiu dokonać jakiej zmiany. Każda z tych wymienionych osób nie przeżyła więcej niż rok od momentu zdiagnozowania choroby, czyli raka…. Patrząc na historię mojej rodziny, oraz bliskich mojej żony, zacząłem jeszcze bardziej śledzić i poszerzać swoją wiedzę o naturalnych środkach leczenia. Leczenie holistyczne to nie tylko leki, ale bierze w nim udział całe ciało duch, umysł, cały organizm człowieka. Ś.p ojciec Edmund Szeliga powiedział kiedyś że „ Medycyna jest jedna! Nie podcina się korzeni, na których siedzi… O. Edmund Szeliga. Nie można powiedzieć oraz dzielić sposobów leczenia, na metody konwencjonalne i niekonwencjonalna.  Ja w swoim życiu miałem do czynienia zarówno z medycyną konwencjonalną a także naturalną. Mogę powiedzieć że powinno się korzystać zarówno z jednej i z drugiej. One się doskonale uzupełniają! Pamiętam moje leczenie przez lekarzy lekami. Uważam jednak, że jest to za mało. Należy podczas każdego rodzaju choroby przestrzegać, zalecanych dawek przez lekarzy, ale także stosować dostępne środki naturalne. Występujące w postaci kapsułek, wywarów, do parzenia. Samo stosowanie zaleceń medycyny konwencjonalnej, to stanowczo zbyt mało….

“Człowiek nie żyje tylko po to aby jadł, – je po to aby zdrowo żył! Jesteś tym, co jesz…”

Hipokrates

W podręczniku pt. „Żyję dzięki Wilkakorze” autor dr Roman Warszewski Wyd. Tover Press, opisanych zostało wiele przypadków jak mój. Znajdują się tam historie ludzi, którzy po wspaniałej walce z nieuleczalnymi chorobami zostali zwycięzcami!

A muszę jednak przyznać, że w chorobach nowotworowych, będą i takie osoby, które swoją walkę przegrają… Jest to bowiem nieobliczalna, czasami niesamowicie zaawansowana, coraz skuteczniej potrafimy leczyć, nie wszystkim jesteśmy w stanie pomóc. W wielu przypadkach pojawia się ona dosłownie w ostatniej chwili, w dużym stopniu zaawansowania. Często w takich sytuacjach nie ma szans na wyleczenie, jedynie można walczyć o to, aby spowolnić działanie, złagodzić dolegliwości. W przypadku tej choroby można zrobić wszystko ale także tą walkę przegrać… Uważam jednak, że warto wykorzystać wszystkie dostępne środki i możliwości, każdy dzień staje się bowiem bardzo ważny, a zdarzają się cudowne uzdrowienia. Takim przypadkiem jestem sam. Jeżeli się przyjrzymy ogólnie chorobom na świecie, nie ma takiej której nie da się pokonać –! Stwierdził to kiedyś śp. prof.  Julian Aleksandrowicz. W każdym przypadku nie należy się poddawać a podejmować walkę, życie mamy tylko jedno. Zdarza się czasami jakiś cud. Wielki filozof Święty Augustyn powiedział kiedyś na temat cudów że: „Cud nie stoi w sprzeczności z Naturą, lecz z tym co o Niej wiemy….”

 Mogę powiedzieć z mojej strony, trzy razy w życiu spotkałem się z wyrokiem śmierci. Nie mogłem się pogodzić, chciałem koniecznie żyć, swoje życie powierzyłem Bogu oraz poznanym, przyjaznym i życzliwym dla mnie osób. Należę do ludzi walecznych, Zawsze wyrażałam chęć walki i wierzyłem, byłem przekonany, że pokonałam swoje schorzenia. Uparłam się że muszę wygrać z chorobą i to mi się udało. W mojej całej historii bardzo przykro jest mi powiedzieć, że żaden z leczących mnie lekarzy nigdy nie zapytał jaki prowadzę tryb życia, jak się odżywiam, czy mam jakieś osobiste problemy, czy dosięgają mnie jakieś nałogi? Nigdy nie padło takie pytanie, nikogo to nie interesowało, kilkanaście razy przebywałem w szpitalach, miałem wiele różnych operacji. Zawsze sobie zadawałem pytanie dlaczego? Dlaczego nikt z lekarzy nie przygląda się szczegółowo moim chorobom. Dlaczego nikogo nie interesuje, skąd one mogły się wziąć. Zastanawiało mnie czemu nie zwracają uwagi na medycynę naturalną. Przecież odpowiednia dieta, zażywanie ziół, ich suplementów to jest ważne dla chorego, w procesie leczenia. Jest to naprawdę najważniejsze! Muszę z przykrością stwierdzić, że na te pytania odnalazłem odpowiedź dopiero, po bardzo wielu latach, kiedy po raz pierwszy w kraju ukazały się książki, na świecie uważane za „ Bestsellery”. Wśród nich książka wybitnego naukowca naszych, czasów prof. Collin Cambelli z USA.

Liczba zachorowań na raka w statystykach


Przyglądając się statystykom z ostatnich 30 lat osoby je badające, w tym wielu naukowców stwierdziło, że jak w taki sam sposób będziemy się zachowywać to w roku 2030 ponad 90% osób, zachoruje na raka. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, opublikowała w 2017 r., że 18 milionów Europejczyków, zachorowała na nowotwory złośliwe.

Wśród wszystkich chorych 90% stanowią chorzy na raka oraz choroby serca. Ma to bezpośredni związek z nieodpowiednim odżywianiem. Spożywamy bowiem za dużo: cukru, słodyczy, słodkich napojów fast-foodów. Do tego dokładamy sobie produkty zwierzęce. Nie bez znaczenia są również używki wśród nich, przede wszystkim: nadmiar alkoholu, palenie tytoniu, zanieczyszczenie środowiska, brak ruchu, stres. Te informacje dotyczą wszystkich chorób cywilizacyjnych w krajach wysoko uprzemysłowionych.